Cześć! Ten oleander, został kupiony w biedronce za 0,49 gr bo usychał. Odkuł się, kwitł, pierwsza zimę przeczekał ma strychu, niby wszystko dobrze, ale dostał jakiegoś szkodnika na wiosnę. Nie mogłam go zidentyfikować. Stosowałam różne środki, wszystkie liście uschły i dostały brązowych plam. Uznałam, że trudno. Idzie do kosza. Calutkie lato stał na słońcu. Podlalam go moze w sezonie raz w miesiacu. Stał na zewnątrz na mrozie i zimnie. Wiał w niego wiatr. Wzięłam do do domu jakies dwa tygodnie temu. Postawiłam w domu i podlalam bo mi została woda z innych kwiatów. Jestem w szoku. On żyje. Ma nowe liście. Ale na nieszczęście ma ziemiórki. Przyniosłam razem z ciemiernikiem z biedronki i już są wszędzie. Stosuje żółte plastry, podlalam preparatem na larwy ale i tak kolejne mi kwiaty umierają, ziemiórki latają, i prawie żadna się nie przyczepiła na żółte plastry a w każdej doniczce wsadzilam. Co robić?