Po raz trzeci próbuję wysłać tego posta 😂 Za każdym razem zamiast zapisać zginął mi. 😭 Ale słowa trzeba dotrzymywać, więc kolejna próba. Obiecałam p.Anitce, że wyślę zdjęcia i info o moich wylewających się z dzbana rojników. Tu okazuje się, że kłamałam 😉, bo to nie dzban a wazon który przypomina mi amforę. 3 lata temu, kiedy postanowiłam reaktywować ogród stwierdziłam że bardziej przyda mi się w ogrodzie niż w domu 😃😃. Nie będzie zbierał kurzu tylko wylewał rojniki. Wazon wkopałam w ziemię, usypałam kopczyk od wylotu w kierunku płynięcia strumyka stopniowo go spłaszczając. Potem posadziłam rojniki gdzieniegdzie kładąc kamyki. Ziemię nagarnęłam ogrodową jaka była pod ręką. Ile rojników? Nie mam pojęcia- nie przyszło mi na myśl liczyć 😉 W zeszłym roku była już niezła rzeczka (mniej więcej taka jak w środkowej części zdjęcia). Widać mimo braku zimy coś im zaszkodziło bo jest trochę ubytków ( na rojnikowym żółwiu też). Pozwolę póki co zakwitnąć niezapominajkom które się tam zadomowiły może wsadzę coś kwitnącego wiosennego ale takiego żeby nie przeszkodziło im w odrodzeniu się. Jakichś szczególnych zabiegów przy nich nie robię. Czasem podleję. ( jak dzisiaj po to żeby zdjęcie było wyraźniejsze). Jest też zdjęcie starej podwórkowej lampy z żagwinem . Mam jakąś manię wykorzystywania różnych przedmiotów A to skorupy donicy, garnki, filiżanki czy pniaki. Mój mąż nazywa to zboczeniem ogrodowym 😮😉😂😂😂. Pozdrawiam wszystkich słonecznie. 👋👋