Rzekłam- wstawiam przepis😁 300-500 świeżo zerwanych kwiatów mniszka 1-1,5 litra wody (w zależności od wielkości kwiatów) 1kg cukru Sok z 2 cytryn Zebrane kwiaty rozkładam na starym białym prześcieradle w przewiewnym miejscu na 2-4 godzin, żeby robaszki poszły sobie w siną dal. Po tym czasie , jeśli mam czas i mi się chce odcinam zielone części kwiatów aby zminimalizować goryczkę. Ostatnio coraz częściej mi się nie chce albo polubiliśmy już goryczkę 😉 Zalewam kwiaty wodą i gotuję ok.20- 30 minut. Studzę i chowam do lodówki albo wstawiam do zimnej piwnicy na 24 godz. Niech nabiera mocy. Po tym czasie zagotowuję jeszcze raz. Po wystudzeniu przecedzam sok dodaję cukier i sok z cytryn. Gotuję mieszając do uzyskania dość gęstego ale lejącego miodku. Gorący syropek do słoiczków -i do schowania w chłodne ciemne miejsce można bez pasteryzacji (do 12 miesięcy, ma duzo cukru)- a ja pasteryzuje i do piwnicy. Uwagi Ja robię oczywiście nie z jednej porcji . Poza tym dzielę sobie na 2 części i jedną robię tylko z cytryną a do drugiej już w pierwszej fazie dodaję 2-4 gałązki tymianku. Uwielbiamy smaki ziół a przy tym mamy domowy syrop wykrztuśny na kaszel. Jeśli wcześniej ususzyłam sobie kwiaty lawendy, to robię też syrop z jej dodatkiem. Myślę, że tu każdy może poeksperymentować wg własnego smaku. No to koszyczki w ręce i do roboty, ruszać po kwiaty. A później to już tylko SMACZNEGO i ZDROWEGO ‼️ Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę duuużo zdrówka 😘😘😘